|
W praktyce i u nas przeważnie |
|
W praktyce i u nas przeważnie kobiety zbierają owoce, ubrane jednak nie d la łowiczanka, czy d la krakowianka, tylko w zwyczajny roboczy kombinezon. Ale naczynia, do których zbierają owoce, są równie niepraktyczne jak artystyczne koszyczki cepeliowskie na malowankach przygotowanych na wystawy rolnicze. Zbiera się więc owoce do wiader blaszanych, do łubianek lub do większych koszy wiklinowych.' Czasami trzyma się te naczynia w ręku, częściej jednak wiesza się je na gałęzi. Gdy są pełne, przekłada się owoce z koszyka ręcznie jeden po drugim do skrzynki, gdyż przesypywać nie wolno.
W Ameryce od kilkudziesięciu lat zbiera się jabłka, gruszki i brzoskwinie do specjalnych naczyń, zwanych zbieraczami. Zbieracz zrobiony jest z blachy ocynkowanej. Jego górny brzeg okrywa się grubym płótnem, aby przy potrąceniu o nie obszyty brzeg nie pokaleczyć o blachę ręki czy jabłka. Zbieracz nie ma denka, lecz worek płócienny bez dna, który można jednak zawinąć i zawiesić na hakach z boku zbieracza - wtedy płótno stanowi dno. Nie zaczepia się zbieracza na gałęziach, robotnik czy robotnica zawiesza, go na pasach na ramionach.
Zbieracz amerykański ma pojemność na około 10 kg owoców. Zastosowanie go zamiast koszyków czy wiader podnosi wydajność zbioru o połowę. Tradycyjny zbiór polega na tym, że jedną ręką przytrzymujemy gałązkę, a drugą zdejmujemy z niej jabłko; tutaj mamy obie ręce wolne do zbioru.
|